Strona główna » Wiadomości » Publicystyka » Adw. Pieckowski: dylematy klauzul pisanych o północy

Adw. Pieckowski: dylematy klauzul pisanych o północy

24.04.17

Mediator to nie biegły ani ekspert! Sędzia nie będzie przekazywał mu swoich kompetencji, a potem zatwierdzać ugodę - myślą niektórzy. Sędzia nowoczesny rozumie, że mediator jest jego idealnym partnerem, gdyż zdejmuje mu obciążenie sprawami - mówi adwokat Sylwester Pieckowski.
 

articleImage: Adw. Pieckowski: dylematy klauzul pisanych o północy fot. Thinkstock

Rozmowa z adwokatem Sylwestrem Pieckowskim, arbitrem i mediatorem z Kancelarii Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy sp.k.

- Co pan najbardziej zaskoczyło z wynikach badań dotyczących mediacji i arbitrażu, które zostały przeprowadzone na  konferencji  GLOBAL POUND CONFERENCE WARSAW z 31 marca 2017 r.?

- Nic mnie nie zaskoczyło.
- To niemożliwe!
- No może zaskoczyło mnie, że reakcja polskiego rynku przedsiębiorców jest spokojna. Nie potwierdziły się szczególne napięcia między biznesem a światem prawniczym (sędziami,  adwokatami, arbitrami). Cała konferencja zorganizowana w Warszawie ma swoje źródło w pomyśle International Mediation Institute. Chodziło o przeanalizowanie oczekiwań biznesu wobec  instytucji wymiaru sprawiedliwości, a także pretensji. Konferencja londyńska na temat stanu międzynarodowego systemu rozwiązywania sporów przeprowadzona 29 października 2014 r. pokazała, że perspektywy są rozbieżne. Dyrektor Instytutu Michael Leathes podsumował tę konferencję stwierdzając, że oczekiwania biznesu i rynku usług prawniczych nie do końca pasują do siebie.
- Dlaczego biznes woli iść do sądu niż mediować lub w inny sposób rozstrzygać konflikt polubownie?
- W środowisku krajowym w Polsce, jeśli spółka średniej wielkości ma spór o zapłatę miliona złotych, to naturalnym wyborem jest sąd powszechny. Natomiast jeżeli spółka zagwarantuje sobie w kontrakcie, że ich spory będą rozwiązywane w arbitrażu, to pójdzie do arbitrażu. Decyzja zapada w kontrakcie, w czasie negocjowania. To są dylematy klauzul pisanych o północy. Po wynegocjowaniu najważniejszych punktów kontraktu, dzwoni się w nocy do prawników, aby wymyślili formułę arbitrażową. Głos decydujący w tej kwestii mają prawnicy.
- Czy zawsze tak się dzieje?
- Nie. Można wybrać formułę: mediacja, a po 30 dniach - arbitraż albo mediacja, a jak się nie uda po miesiącu idziemy do sadu powszechnego. Jest wiele wariantów.
- Przy ocenie mediacji rynek polski odbiega od poglądów reszty świata, dlaczego? W naszych badaniach respondenci odpowiedzieli, że największą przeszkodą w mediacji jest nieprzewidywalność.
- Wynika to niskiego poziomu zaufania społecznego oraz ciągle niewysokiej kultury prawnej w Polsce. Jesteśmy na peryferiach, dopiero się mediacji uczymy. Mediacja posiada istotne przewagi nad arbitrażem i sądem powszechnym, jest pięciokrotnie tańsza od arbitrażu i od sądu powszechnego. Raport Rzymski z października 2010 r. dobitnie pokazuje tę prawidłowość.
- Sześć tysięcy mediacji rocznie w Polsce - to po 15 latach walki o mediację gospodarczą nie jest sukces.
- To niewiele, na półtora miliona spraw gospodarczych w sądach, to jest błąd statystyczny.
- Jaka jest postawa sędziów w tej sprawie?
- Nie postrzegają mediacji jako swego konkurenta – w większych miastach. Ale już w mniejszych ośrodkach, gdzie wpływa mniej spraw, sędzia bywa zazdrosny o pracę mediatora. Przecież mediator to nie biegły ani ekspert! Sędzia nie będzie przekazywał mu swoich kompetencji, a potem musieć zatwierdzać  ugodę. Sędzia nowoczesny rozumie, że mediator jest jego idealnym partnerem, gdyż zdejmuje mu obciążenie sprawami.
- Jakie sprawy są najchętniej kierowane do mediacji przez sąd?
- Trudne sprawy inwestycyjne, kontrakty międzynarodowe , z elementem prawa obcego. Sędzia szuka wtedy człowieka, który lepiej dotrze do stron. I my. mediatorzy - docieramy. Przecież tajemnica skutecznej mediacji polega na wejściu w spór, na nauczeniu się sprawy, musi być partnerem do rozmowy z pełnomocnikiem, a strony muszą mediatora szanować. No i oczywiście mu zaufać. Jeśli okaże się, ze mediator jest aktywny, zna się na rzeczy i może być pomocny, to strony są szczęśliwe.
- Dlaczego głównymi hamulcowymi mediacji są prawnicy korporacyjni?
- Wszędzie na świecie to się okazuje. Główni prawnicy dużych w spółkach mają ogromną władzę, są blisko zarządu i mogą tę władzę kanalizować, a nawet blokować przepływ informacji w sprawie rozwiązania sporu. Czasem to zarządowi spółki jest na rękę. Konserwatywny zarząd woli nie wiedzieć o problemach.
- Czy u prawników firmowych jest lęk o zakres władzy?
- Oczywiście. To jest cicha walka o wpływy, kto jest ważniejszy.  Dlatego, że mediacja niesie za sobą nową dystrybucję władzy.  W tej perspektywie spór gospodarczy jest kategorią ekonomiczną, a nie walką psychologiczną: kto kogo pokona.  Spór jest porcją pieniędzy, które leżą na stole: albo się szybciej je rozdzieli albo nie. Jeśli spór trwa za długo, to firma ponosi straty, tworzy rezerwę na możliwe straty, co blokuje rozwój firmy itd.
- Jednak prawnicy na sporze zarabiają, stąd może przedłużanie konfliktu?
- To jest ADR, czyli alternatywna rzeczywistość, a złośliwi mówią – alarming drop in revenue. Zgadza się, jeśli ja pięcioletni proces zamieniam na pięciotygodniowa mediację i przynoszę rozwiązanie po dwóch miesiącach, 10 - krotnie taniej, to prezes spółki jest zachwycony. Ale adwokat pyta, co ja z tego będę miał?
- Jakie jest rozwiązanie?
- Radzę kolegom , że w takiej sytuacji muszą postarać się u prezesa spółki o premię za sukces. Jeśli prawnik zgłosi się do prezesa po fakcie, to będzie za późno.

Rozmawiała Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska


 

Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: Własne
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE