Strona główna » Wiadomości » Publicystyka » Mediacja w bataliach o dziecko

Mediacja w bataliach o dziecko

15.05.17

Wprowadzenie w szerszym zakresie mediacji w wydziałach rodzinnych wymaga rozwiązań systemowych - uważa mediator Edyta Borysiak. - Obcenie koszty 4 - letniej batalii sądowej o dziecko warte są tyle, co kawalerka w Szczecinie - dodaje.
 

articleImage: Mediacja w bataliach o dziecko fot. Thinkstock

Wiele się mówi i pisze ostatnio o potrzebie zachęcania do korzystania z mediacji w sprawach rodzinnych i okołorozwodowych, gdzie podmiotem (choć często niestety przedmiotem) ustaleń jest dziecko, włącznie z rozważaniem, czy nie wprowadzić obowiązku przystąpienia do mediacji w wyżej wymienionych sytuacjach.
    Obligatoryjna mediacja wzbudza wiele kontrowersji. Chociaż doświadczenia niektórych krajów w tym temacie są pozytywne, obligatoryjność wyklucza dobrowolność i tym samym może wypaczyć sens mediacji.
    Statystyki dotyczące mediacji rodzinnej w Polsce na szczęście zwyżkują. Najprawdopodobniej jest to efekt zmian ustawowych oraz wzrostu świadomości społecznej. Z mojego, jako mediatora, punktu widzenia, nie są to wyniki satysfakcjonujące. Ponadto apelowałabym, aby do mediacji kierować natychmiast.
    Większość mediacji jakie do mnie trafiają są to zlecenia z tzw. "rodzicielskiego trójkąta sądowego" - matka podaje ojca o podwyższenie alimentów, ojciec o kontakty z dzieckiem (ewentualnie dwie pierwsze zamiennie), matka o ograniczenie władzy rodzicielskiej. Są to trzy absolutnie odrębne postępowania sądowe, prowadzone przez różnych sędziów. Czasami do tego toczy się sprawa karna, ponieważ jedno z rodziców złożyło zawiadomienie o dokonaniu przestępstwa, np. o dokonaniu czynności  seksualnej na małoletnim dziecku. I jedna  z tych spraw trafia do mediacji, najczęściej już po 3 latach walki w sądzie. Konflikt jest zaogniony, rozwiązanie jednego sporu uwarunkowane jest drugim i trzecim, to znaczy, że rodzice próbują zawrzeć transakcje wiązaną, czyli alimenty w zamian za kontakty i wycofanie wniosków o ograniczenie. Rokowania nie są optymistyczne … O ileż prościej byłoby ustalać takie warunki od razu po rozstaniu się rodziców dziecka. Ostatnio moi klienci podsumowali koszta (tylko finansowe, bo tych emocjonalnych nie da się skalkulować) prowadzenia 4letniej batalii sądowej o dziecko, naturalnie wliczając w to reprezentowanie przez adwokatów oraz dojazdy na rozprawy, opinie biegłych itd. Byłaby to połowa kawalerki w Szczecinie.
    Konsekwencjami takich „wojen” jest najczęściej alienacja rodzicielska, co wiąże się z niebagatelnymi stratami emocjonalnymi dla dziecka, olbrzymie koszta finansowe dla procesujących się rodziców, nieściągalne alimenty i wydziały rodzinne przeładowane pozwami. Problem ten wymaga rozwiązań systemowych.
   
Edyta Borysiak, mediator
   

15.05.17
Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: Własne
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
Polecamy w oficjalnej księgarni
Wolters Kluwer Profinfo.pl

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE