Strona główna » Wiadomości » Publicystyka » Radwan-Röhrenschef: państwo promuje mediacje, ale przykładu nie daje

Radwan-Röhrenschef: państwo promuje mediacje, ale przykładu nie daje

30.11.15

Przez pięć lat działalności naszej kancelarii prowadziliśmy wiele fascynujących procesów dotyczących inwestycji, ale mamy poczucie, że znaczna ich część powinna trafić do arbitrażu. W Polsce ta forma rozwiązywania sporów wciąż nie może się przebić – mówi adwokat Marcin Radwan-Röhrenschef.

articleImage: Radwan-Röhrenschef: państwo promuje mediacje, ale przykładu nie daje fot. Thinkstock

Szef warszawskiej kancelarii Röhrenschef podkreśla, że na świecie większość sporów budowlanych, których w Polsce jest bardzo dużo, rozstrzygana jest na drodze pozasądowej.
- Publiczny zamawiający w Polsce unika tego jak ognia – mówi. Ale dodaje, że obserwuje w tym zakresie pewną pozytywną zmianę w samorządzie miasta Warszawy. – Władze stolicy w niektórych nowych kontraktach zaczynają wprowadzać klauzule arbitrażowe  i jakby zmieniają trochę trend wśród publicznych inwestorów. Ale nadal większość publicznych inwestorów, zwłaszcza jeżeli jest to skarb państwa, preferuje drogę sądową. To jest pole bitwy, na którym urzędnicy czują się pewniej niż w arbitrażu – komentuje.
Zdaniem Marcina Radwana-Röhrenschef, jest to częściowo skutek tego, że w arbitrażu jest pewne pole dla negocjacji, czasem trzeba nieco ustąpić. – Tego administracja nie lubi, obawia się oskarżeń o nadmierną uległość wobec kontrahentów. A do tego jest takie postrzeganie, że arbitraż to taki sąd prywatny i nie do końca wiadomo, jak to traktować. Myślę, że jest tu duży poziom nieufności – mówi. I dodaje, że ciągle w administracji za bardziej bezpieczne uważane jest posiadanie wyroku sądowego.
Ekspert dziwi się takiemu podejściu do arbitrażu ze strony administracji, gdy państwo od lat intensywnie promuje tę formę rozwiązywania sporów. – Państwo promuje i popiera, ale nie wtedy gdy chodzi o duże spory gospodarcze z udziałem skarbu państwa. Wtedy  państwo jest znacznie bardziej powściągliwe w tym zakresie – mówi.
Zdaniem szefa kancelarii Röhrenschef w przypadku dużych sporów gospodarczych mógłby także w większym stopniu być wykorzystywany mechanizm mediacji sądowej. – Nawet wtedy, gdy skarb państwa jest jedną ze stron sporu – mówi. Ale dodaje, że on nie może działać efektywnie z powodu nieadekwatnych do skali problemów wynagrodzeń dla mediatorów wyznaczanych przez sąd. – Gdy mamy na przykład sprawę, w której wartość przedmiotu sporu wynosi kilkaset milionów złotych, a do tego jest to duży i skomplikowany spór budowlany z istotnym problemem prawnym, to mediator wyznaczony przez sąd może dostać wynagrodzenie w wysokości tysiąca złotych . To z reguły nie odpowiada nakładowi pracy i jest zupełnie nierealne. A skarb państwa nie jest skłonny umówić się na wynagrodzenie mediatora odpowiadające wartości jego realnej pracy, ponieważ nie pozwalają na to przepisy o zamówieniach publicznych oraz zasady dyscypliny finansów publicznych. A poza tym jest rozporządzenie, które określa wysokość wynagrodzenia mediatora. To, że przegrana w sądzie może znacznie więcej kosztować, nie ma w tej sytuacji znaczenia – komentuje adwokat. 
Zdaniem Marcina Radwana-Röhrenschef, to są jedne przyczyn małej popularności mediacji i arbitrażu w organach administracji publicznej. Jak podkreśla, skutkiem tego jest obciążanie sądów sprawami, z których część na pewno mogłaby być załatwiana w trybie mediacyjnym.
 

Dowiedz się więcej z książki
Służąc rządom dobrego prawa. Andrzej Rzepliński w rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Zobacz wszystkie materiały pochodzące z: Własne
Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 0)

 
ZOBACZ TAKŻE

Zapisz się na newsletter
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE