Wyjątkiem powinna być rezygnacja z mediacji

Polskie społeczeństwo wciąż wychodzi z założenia, że istnieje tylko jedna opcja rozwiązania sporu: wytoczenie powództwa w sądzie. Jak każda nowa instytucja, mediacja musi po prostu przetrzeć swoje szlaki – mówi sędzia Agnieszka Rękas. - Popularyzacja mediacji to proces wieloletni.

articleImage: Wyjątkiem powinna być rezygnacja z mediacji fot. Thinkstock

Wprowadzenie mediacji w szerszym zakresie wymaga zmiany myślenia o konflikcie, nie jako o czynie i odpowiednim przepisie, ale jako o działaniu, które wymaga naprawienia - mówi Agnieszka Rękas.

Zdaniem sędziego Arkadiusza Semeniuka, który udzielił wywiadu miesięcznikowi „Na wokandzie” obecne rozwiązanie w procedurze cywilnej uważa za całkiem dobre.
-  Mediatorów wybieram na takiej samej zasadzie, jak biegłych. każdy może dostać sprawę do mediacji, a jak się sprawdzi, to dostanie kolejny raz – wyjaśnia sędzia.- Mówiąc „sprawdzi się” mam na myśli profesjonalizm mediatora czyli jego terminowość i brak problemów z komunikacją. Procent zawartych ugód nie świadczy bowiem o tym, czy ktoś jest złym czy dobrym mediatorem – dodaje Semeniuk.
Sędzia Agnieszka Rękas podkreśla, że jeżeli strony chcą rozmawiać o konflikcie, to powinny mieć taką możliwość, nawet rodziny ofiar ze sprawcami w sprawach o zabójstwa. Nie ma sytuacji, w której nie można byłoby przeprowadzić mediacji. Natomiast w niektórych okolicznościach instytucję tę trzeba stosować bardzo ostrożnie, tak jest np. przy znęcaniu się nad członkiem rodziny. W pewnej kategorii spraw istnieje natomiast domniemanie, że nadają się one do mediacji szczególnie – są to sprawy prywatnoskargowe, rodzinne, część sporów sąsiedzkich i pracowniczych. W tych kategoriach zasadą powinno być kierowanie do mediacji, a wyjątkiem – rezygnacja z niej – twierdzi sędzia Agnieszka Rekas.
 

Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska 02.01.12 Skomentowano 0 razy
Średnia ocena artykułu (oddanych głosów: 1)